– Na razie nie ma. Vander Zanden jest trochę poobijany, ale na szczęście z Avalona

- To już niczego nie rozumiem. Powiedziałeś, że twój tata
- No jak, Alli, namyśliłaś się? - zapytał Mark.
- Tata, pić.
- Tak, wiem, pamiętam - rzekła.
W ciągu kilku ostatnich miesięcy, gdy nie miała żadnego
Lysander ostatnio rzadko odwiedzał swoją rodzinną miej¬scowość. Jako chłopiec łowił ryby w pobliskim strumyku i wspinał się na każde drzewo. Ale zawsze miał świadomość, że majątek nie należy do niego i nic tego nie zmieni, więc po powrocie z Oksfordu pojechał do Londynu i rzucił się w wir wielkomiejskich rozrywek. Teraz niespodziewanie został właścicielem tego pięknego dworu, a jednocześnie znalazł się o włos od jego utraty. Nawet po sprzedaniu wszystkich aktywów pozostanie jeszcze dwadzieścia tysięcy funtów długów. Gdyby nie to... Ziemia jest tu dobra i wystarczyłoby zainwestować w bardziej nowoczesne metody uprawy, a majątek byłby wart dziesięciokrotnie więcej niż te liche dziewięćset funtów rocznie, jakie przynoszą zmniej¬szające się czynsze. Lysander miał wielką ochotę podjąć to wyzwanie, jednak zadłużenie go przerastało. Nie było wyjścia, musiał myśleć o sprzedaży Candover.
- To ja, Gloria. Jest ze mną Santos. On nam pomoże. Wszystko będzie dobrze.
Spoważniał.
Arabella poprawiła bluzkę i potrząsnęła suknią. Nagle, jakby przytłoczona nazbyt wielkim ciężarem, opadła na ziemię i wybuchnęła płaczem.
Większą część środowego popołudnia poświęciły ostatecz¬nym poprawkom, a wieczorem przed kolacją Arabella zaniosła skończone dzieło do salonu i pokazała ciotce.
W milczeniu badała wzrokiem jego twarz. I widziała bardzo przystojnego
Tego wieczora podczas kolacji markiz bacznie obser¬wował towarzystwo. Czy Mark, jego najlepszy przyjaciel - a przynajmniej za takiego go uważał - tak bardzo utracił poczucie honoru, że nie zawaha się uwieść jego pracownicy i okryć hańbą niewinnej dziewczyny? Lysander powrócił myślami do lat znajomości z Markiem. Wybrankami przyjaciela były zwykle doświadczone kobiety, ale zdarzyło się kilka epizodów, które wprawiły Lysandra w prawdziwe zakłopotanie. Pamięta jeden Z jego podbojów, pewną uczennicę modystki, pannę skromną i niewinną, jeśli takie w ogóle istnieją. Mark, rzecz jasna, nie pozostawił jej bez grosza - był przecież dżentelmenem - lecz dziewczyna była zdruzgotana i gorzko płakała. Nie, Mark nie zachował się wtedy elegancko.
- Zostawiła Glorii w spadku dom. Dom, w którym się wychowałaś, Hope St. Germaine. O tym też już wiesz?
Obejrzała się.

Człowiek, który przez połowę życia pił i zażywał narkotyki, rzadko bywa

domu bez ojca i miała siostrę Karę, siedem lat od siebie młodszą. Ojciec jej porzucił
Odwróciła się i poszła. Santos wysiadł z auta i pobiegł za nią.
wozu sportowego.

temat.

– Taka ślicznotka jak ty nie potrzebuje roboty – stwierdził Frank. – Potrzebujesz faceta.
Rainie odeszła od okna. Przeszła przez pokój i otworzyła drzwi do sypialni.
– Podejrzany wygląda na jakieś czterdzieści lat – relacjonował policjant. – Siwiejące

- Sucho!

Odwróciła się i odeszła do salonu, gdzie dziadkowie oglądali telewizję.
- Więc co, do cholery, mam teraz zrobić? Zaraz, zaraz...! - uniosła ręką
na spotkaniach?